Creatio Fantastica # 26
Creatio Fantastica XXVI
Bez wstępu. Oby do rzeczy.
Zadra po raz drugi
Po kilku miesiącach od premiery pierwszej części Zadry Agencja Wydawnicza Runa wypuściła na rynek kontynuację tej monumentalnej niemal powieści. Otrzymaliśmy kolejnych kilkaset stron przygód Dalmonta, Tyca i innych protagonistów książki Krzysztofa Piskorskiego.
Chylę czoła przed szerokim zamachem, jaki wykonał autor, serwując nam swoją historię. Druga część Zadry zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się pierwsza. Otwieramy książkę i czujemy swąd prochu, słyszymy palby z broni palnej, okrzyki i komendy w różnych językach. Wygrani są ci czytelnicy, którzy z lekturą poczekali, aż będą mieli komplet. Mnie kilkumiesięczna przerwa w lekturze zaszkodziła, musiałem ponownie „wbijać się” w świat etherowej Europy AD 1819.
Wszystkie zaczęte wątki autor zgrabnie splótł, pokazując nam fajnie zrobiony, kolorowy kilim. Mam do tej części Zadry te same zarzuty co do „jedynki”: nie dla mnie batalistyka. Po kilkudziesięciu linijkach taki opis bitwy zaczyna mnie nudzić. Obojętnie, czy opowiada to Piskorski, czy Tolkien. Z pewnością nie zaszkodziłaby fabule lekkie odchudzenie, ale nie będę się czepiał, jako że tę część powieści czytało mi się chyba lepiej niż pierwszą.
Jest w książce parę naprawdę fajnych motywów. Ponownie rozmowa wiarusów przy ognisku przynosi trochę celnych, może nie odkrywczych, ale też niebanalnych konstatacji, pytań, wątpliwości. Co bowiem, jeśli światów jest wiele ? Jeśli w mechanizmie Bramy wystarczy znaleźć odpowiednią nastawę, może przed nami się rozłożyć wachlarz Nowych Europ. Co ze Zbawicielem? Czy każdy z tych światów ma swojego boga, swój raj? Co na to Kościół ? Do tego smakowity wtręt numerologiczny i jak w pierwszym tomie scena „ogniskowa” staje się mocnym punktem książki.
Porusza także autor, lekko, to prawda, (może nawet lepszym słowem byłoby: „zarysowuje”) problem fanatyzmu i terroryzmu. Szkoda, bo rozbudowa tego wątku dałaby powieści mocnego „kopa”. Eksploatuje też Piskorski modny od jakiegoś czasu w popkulturze motyw tajnego stowarzyszenia. Przestrzega przed igraniem z nieznanymi, nieokiełznanymi mocami. Być może jest to zakamuflowana obawa autora przed energią atomową czy żywnością modyfikowaną genetycznie, a może przeszarżowałem z interpretacją i wnioskami, ale nasunęły mi się one same. W każdym razie – pokazuje skutki etherowej anomalii: zmutowane myszy, rośliny o owocach zawierających czysty ether. Wątek polski nadal jest, co oczywiste, obecny w książce. Marzenia nadwiślańskich legionistów o Nowej Polsce, obiecanej przez Napoleona, leżącej tam, po drugiej stronie Bramy, nie spełniają się. Trzeba je odłożyć na „kiedy indziej”. Polska będzie nadal tytułową zadrą dla Francji.
Ciekawy to świat, fajna fabuła, bohaterowie nie są li tylko narzędziami do wypowiadania mniej lub bardziej podniosłych kwestii dialogowych. Zgrabny fragment, wykrojony z tego świata mógłby spokojnie pojawić się na przykład w antologii Extraordinary Engines, bez obaw, że odstawałby od innych steampunkowych tekstów w niej pomieszczonych. Autor odwalił kawał niezłej roboty, stając się poważnym kandydatem do branżowych nagród. Jedną, dla najbardziej obiecującego młodego autora, przyznawaną na Euroconie, już dostał. Kolejna, być może ważniejsza dla naszego fantastycznego światka, przyznawana będzie w ostatnią sobotę sierpnia, w Łodzi…
Andrzej Miszczak
Krzysztof Piskorski, Zadra tom 2
Agencja Wydawnicza Runa, 2009
ISBN: 978-83-89595-47-8












